| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
piątek, 15 kwietnia 2005
Coniuratio Lexiconum - pars tertia

PERSONAE:

Klodia
Pulcher
Hispala

H: Dobrze, o Klodio prześwietna, już nie będę w twoich słowach wątpliwości pokładać, tylko abyś dalej mówiła, co potem zaszło, bo to mi się zdaje jest zupełnie niezwykłe!
K: Dobra! To mówię dalej. Na czym ja stanęłam, bo trochę jestem rozproszona już jakby.
P: „I z głowy jej zstąpił!”
K: No! Tedy Meduza Cimcirymci pozostawiona tak i na siebie tylko samą zdana, pierwej nie wiedziała, co ma czynić. A długo była siedziała i po pozostałej w miejsce Tupeciku Prześwietnego Filologicznego łysinie była skrobała się i drapała. W końcu jednak, ujrzawszy to wolooka Hera i zlitowawszy się, taką myśl skrzydlatą, niczym pierwszy włos na łysej łepetynie wyrastający, co jest zupełnie jak pierwiosnek przez jeszcze grubą kołdrę śniegu się przebijający, gdy ledwie jakie w lesie słychać kwilenie ptaków i cała natura dopiero co do życia z powrotem się budzi, i słońce jaśniej zaczyna patrzeć i śniegi powoli słabną i ustępują, zrodziła w jej głowie. A takie skrzydlate słowa powiada jej bogini:
- Każdy człowiek i partykuła każda, dążący do wybicia się ponad poziom wszystkich innych istot żywych, powinien starać się usilnie o to, żeby nie przejść przez życie w zapomnieniu, jak bydlęta, które przyroda stworzyła pochylonymi ku ziemi i zaspokajającymi jedynie potrzeby brzucha. Lecz na całość waszych istot składa się duch i ciało: duchem posłujecie się jako rozkazodawcą, ciałem raczej jako niewolnikiem; ducha macie wspólnego z bogami, ciało ze zwierzętami. Dlatego tym bardziej słusznym wydaje się starać o zdobycie przewagi raczej siłami ducha niż ciała, a ponieważ samo życie, z którego korzystacie, jest krótkie, należy pamięć po was jak najdłużej pozostawić; albowiem sława bogactwa i urody fizycznej niestałą jest i kruchą; dzielność jest nabytkiem sławnym i wiecznym.
Lecz z razu żądza zaszczytów w większym stopniu niż chciwość opanowywała dusze ludzkie i partykularne, a ta pierwsza wada bliższą była cnoty niż ta druga. Lecz skoro tylko pojawiła się partykuła ge wszystko do złych rezultatów doszło. Nie było bowiem nikogo pośród ludzi i partykuł, kto z równą chciwością zagarniałby wszystko dla siebie. A żaden mądry człowiek czy partykuła rozważna tak rozległej ekspansji nie prowadzi nigdy, jeśli coś mu nie zagraża z zewnątrz. Jednak chciwość podważyła zaufanie, uczciwość i wszystkie inne cnoty; żądza zaszczytów zmusiła partykułę do tego, że stała się fałszywa, że co innego miała w sercu a co innego na języku, a kierując się względami doraźnymi wpychała się wszędzie, gdzie tylko się dało. Teraz twoja powinna być w tym łysa głowa, aby partykułę zdemaskować.
Te słowa jej rzekła.
Pouczona tym znacznie Meduza Cimcirymci powzięła w swym sercu młodym jeszcze podówczas a zrozpaczonym, że nie pozostaje jej nic innego, jak tylko w zaciszach i cieniach biblioteki zadzierzgnąć sprzysiężenie ze słownikami i partykułę ge zdemaskować i wszystkie jej niecne zamysły i znaczenia na światło dzienne wyciągnąć. Taki plan powziąwszy, udała się wcielać go w życie.
H: A nie myślisz chyba teraz, w najciekawszym momencie, opowieści tej przerywać?
K: Ojmoj! Nie przerwałabym wcale, bo jeszcze całej prawdy, co mi ją bóg zesłał w wielce zacnie pofałdowane wnętrze mojej głowy, nie powiedziałam. Jakby jadaczki nie otwierała, to bym dalej godoło wieszczo. Teraz to już nie mogę! Te! Pulcher! A mógłbyś może, jak cię tak ładnie proszę, przyciągnąć nam tu tę kadzielnicę z powrotem? Może już taa nie kopci, a mnie trochę dymu tsza, coby dalej tej tu Hispali snuć opowieść.
P: Se lepiej zajara, a nie jakieś kadzidła, badziewie indyjskie czy ze stadionu, wącha. Ma! Fajek!
H: Ja nie wytrzymam tego napięcia! Co dalej! Co dalej! Czy aby na pewno opowiesz?
K: Nie bój żaby. Też se zajaraj.
P: Zdaje mi się, że historia Meduzy jest prawie jak Moda na sukces, a może i lepsza!
K: Nie inaczej, O-Pulchrze!

środa, 13 kwietnia 2005
Przerwa na reklamę

Już w piątek trzecia część Sprzysiężenia Słowników. Odwiedź nas i dowiedz się, skąd zamiłowanie Meduzy Cimcirymci do słów i ich znaczeń.

Ponadto: zupełnie nowa kategoria wpisów!!

ZAPRASZAMY do Instytutu Fizjologii Plastycznej! :D

niedziela, 10 kwietnia 2005
Słowo 15.

antapoperdo (gr.) verbum skopcić się, puścić bąka w odpowiedzi na coś

sobota, 09 kwietnia 2005
Słowo 14.

pedo, pepedi, peditum 3. (łac.) verbum puszczać wiatry

piątek, 08 kwietnia 2005
Coniuratio Lexiconum - pars secunda

PERSONAE:

Klodia
Pulcher
Hispala

K: No nareszcie, bo już strasznie mnie suszy!
P: Te, Klodia, czy tam ci się za bardzo to zioło w kadzielnicy nie jara?
K: Na Kyna! Zaraz tu będzie straszny kopeć! Może weź to i za winklem trochę bardziej postaw, niech się tam barbarzyńcom kopci pod nosem, nie nam. A je se łyknę obficie, co mi Hispala przyniosła.
P: I jak? Już dość jesteś wstawiona?
K: Ani za dużo, ani za mało, Pulchrze, bo musi ci być wiadome, że jeszcze i po czterech głębszych spokojnie mogę powiedzieć: Król Karol kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego! A po antycznemu to będzie: Rex Carolus emit reginae Carolae monile coloris coralii.
P: O! To pięknie! Ale patrz, ta Hispala coś mi się niewyraźna zdaje i chyba koniecznie chce do ciebie przemówić.
K: A to nawet bardzo możliwe. To co tam Hispalo?
H: Eheu, powiedz mi już to prędko, co tak bardzo chciałabym wiedzieć, bo mnie ciekawość zżera, czas goni, a i Pomponiusz na mnie czeka!
P: Nie czeka, nie czeka, nie żyje...
K: A uzbrój mi się w cierpliwość, bo historia to długa a zawiła, i jeśli miałabym ją do czegoś przyrównać, to nic innego nie przychodzi mi lepszego do głowy, jak tylko to, że „cecha akcydentalna nigdy nie jest cechą akcydentalną cechy akcydentalnej”, jak powiedział ten tam Arystoteles. I ta historia jest równie zawikłana jak to, co on mówił. Gotowaś?
P: Nuuudzę się...
H: Tak, gotowam! Mówże już!!
K: To słuchaj. Wiesz przecież, bo i kto tego nie wie, chyba tylko jakiś, co jest całkowitym idiotą albo w ogóle na niczym się już nie wyznaje, że Meduza Cimcirymci żyje jakby w symbiozie z Prześwietnym Filologicznym Tupecikiem, który nosi się na jej głowie. A to przecież całkiem jasne, że ją te wszystkie rzeczy, co mówi i pisze, to wcale nie interesują, bo tylko by chciała siedzieć i w nosie dłubać, bo i nawet tkać peplos, jako czyniła prześwietna i ze wszechmiar czcigodna małżonka przemyślnego Odyssa, co 10 lat po morzach się tułał, Penelopa, jej się nie chce. Tako wszystko, co ona czyni, to nie czyni wcale inaczej, jak pod przymusem, a nie kto inny ją przymusza, jak Prześwietny Filologiczny Tupecik. To właśnie ten jej każdego dnia nakazuje za studia się brać i trwać przy tym tak długo, jak tylko sprawa tego wymaga. A i to musisz wiedzieć, że nie zawsze zajęcia Meduzy tak jak teraz się przedstawiały. Na samym początku, jak jeszcze i Tupecik nie był u niej w takim poważaniu jak teraz, ona przychodziła na nie i dalej coś marudzić, leniwić się i takie inne. Studenci siedzieli i jak ona też nic nie robili wtedy. I nie było ani czytania tekstów, ani tłumaczenia, ani żadnych wcale o tym rozmyślań, ani rozważań. No i w końcu tak się stało, że Prześwietny Filologiczny Tupecik, który już długo był narzekał i nakłaniał, i wszelkimi znanymi sposobami przymusić Meduzą pragnął, żeby w końcu uczyć i siebie, i innych porządnie zaczęła, nie wytrzymał i te słowa skrzydlate ku niej wypuścił niczym pawia:
- Oto widziałem już wiele lenistwa i wiele wymigiwania się od obowiązków, ale tego, co ja tutaj u ciebie widzę, to jeszcze nie znałem. Przecież ty wcale ojca swego nie szanujesz i wszyscy by to mogli potwierdzić, którzy tylko coś o nas wiedzą. A nie było tak, że sama się wzburzałaś na naukę łaciny i grekę szlachetną i wśród wszystkich czcigodnych bogów, co na wysokim szczycie Olimpu zasiadają, cenioną chciałaś poznawać i zgłębiać? I gdzie jest teraz twój zapał do tego? Teraz zdajesz mi się niestała i wiarołomna niczym ta przewrotna suka, obmierzła!
Bodajby w owym dniu, gdy matka na świat cię wydała,
Zły huragan zagarnął i wściekle cię porwał, i cisnął
W góry lub w morza odmęty, co przewalają się z szumem,
Gdzie by cię fale wchłonęły, nimby to wszystko się stało!

Te słowa jej wyrzekł.
- Ojcze, czyżbyś już nie pamiętał, że ja aktoressą być chciałam i po scenach rozlicznych, na całym świecie prześwietnych grywać role wspaniałe? Ty mnie to prawie siłą od tego odwiodłeś i wyrwałeś i głowę mą dla ciebie specjalnie przecież goliłam!
A wtedy on:
- Dobrze więc! Ty idźże swoją drogą, a ja ci tu teraz mówię, że przed bogami przysięgać będę swą wierność dozgonną partykule ge, która ma więcej zapału i czci dla mnie niż ty.
I z głowy jej zstąpił!
H: Ależ to nie może być? Czyż naprawdę?
K: A co myślisz, że kłamię!
P: Weź no łyka jeszcze, bo pewnie ci, wieszczbie niezgorsza uwędzonej, w gardle już zaschło. I ja sobie łyka pociągnę.
K: Tylko uważaj, bo prawdziwie świetny podarek ta oto Hispala przyniosła i jak se łyknęła, to tak mnie rypło, że zaraz poczułam jakby Apollon we mnie wstąpił i godoć mi się chciało co niemiara!

czwartek, 07 kwietnia 2005
Coniuratio Lexiconum - pars prima

PERSONAE:

Klodia
Pulcher
Hispala

H: Witajcie o wiecznie owieczki dymu zza zagrody swych zębów wypuszczający w bramach i na rozstajach dróg, o Klodio i O-Pulchrze! Niechaj lary wasze i penaty wasze zawsze przychylne wam będą, a jako Nestor wiekowy mądrością swą dzielić się zwykł ze zgromadzeniem wszystkich Achajów pod krzywodziobymi okrętami, tako i wy, o czcigodni, zechciejcie wiedzą swą pradawną podzielić się ze mną!
P: No.
K: A masz ty ognia, bo mi fajek w ustach rozmiękł był – plusquamperfectum-?
H: A jużci! Na Kyna!*
P: Dawa!
K: Jakież to pytanie zadać chcesz mnie, która w oparach ziół rozmaitych i boskich wyziewach, i z tyłkiem zdrętwiałym od siedzenia na tym trójnogu całodziennym, w zaułkach i bramach się wędzę? Jeno w heksametrach, bo inaczej nie zrozumim!
H: Połiedz boska Klodio, bo dręky mnie to niezmiernie
Kemu Kimkirymki ł słołniki ciągle spoziera?
P: Błeee… Restytutą???
K: KWOD?????
H: Powiedz boska Klodio, bo dręczy mnie to niezmiernie,
Czemu Cimcirymci w swowniki ciągwe spoziera?
K: No, po ludzku godo! Bo trzeba ci wiedzieć, Pulchrze zaparty, że te ichnie nowości wielce me ucho drażnią i cellulitis na ciele mym falluje niczym morze czarne jak wino chłostane bezlitosnym biczem Eurusa!
H: Lecz przemów już, proszę, bo spieszno mi Melę, Pomponiusza znaczy się, na język barbarzyńców piwo niezmieszane żłopiących, z pianką, tłumaczyć.
K: Azaliż nie wiesz, że ja spirytystką jestem? A bogom wielkim, którzy w spirytystkę moc swę przelewają, ofiarę złożyć wypada, wysokoprocentową a drogocenną, nie jakieś Fresco, bo wszak nie będę se tu destylować! Okaż zatem szacunek bogom należny i skocz no po flaszkę, a ja tymczasem w sercu swym wszystko rozważę a rozpatrzę.

------------------
* Na Kyna! Pies to kochał!

środa, 06 kwietnia 2005
NOTA BENE!

Meduza Cimcirymci powraca już wkrótce!!!
Szukaj jej w Instytucie Fizjologii Plastycznej.

piątek, 01 kwietnia 2005
Silentium

...

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9